Bezbramkowo z Rogowem
W Wielką Sobotę BKS Stal podejmował u siebie Przyszłość Rogów.
BKS Stal – Przyszłość Rogów 0:0 (0:0)
BKS: Zieliński, Gęsikowski, Boczek, Rucki I, Suda, Antczak, Wawrzyniak, Rejmanowski ( 90. Rucki II), Czaicki (82. Gołąb), Zdolski (88. Schie), Kocur (80. Pęszor)
Przyszłość: Paś, Marcinkowski (90. Sander), Woniakowski, Kolisz, Żbikowski (81. Markiewicz), Ciuberek, Sałek (67. Bober), Benauer, Lalko, Cichecki (87. Glenc), Hanzel
Żółte kartki: Rejmanowski, Rucki I – Benauer, Cichecki, Ciuberek
Spotkanie BKS Stal z Przyszłością Rogów zapowiadało się bardzo ciekawie. Obie drużyny sąsiadują w tabeli a na dodatek na wiosnę nie były jeszcze pokonane gromadząc w dwóch meczach po 4 punkty.
Wydawać by się mogło, że Wielka Sobota to nienajlepszy moment do rozgrywania meczu, a jednak bielscy kibice specjalnie zmobilizowali się na mecz z Przyszłością. Podopieczni Marka Mandli próbowali odwdzięczyć się swoich fanom dobrą grą, ale w pierwszej połowie wychodziło im to średnio. Warto odnotować jednak świetną akcję bielszczan z 13. minuty, kiedy do długim podaniem Dariusz Rucki I „uruchomił” Marcina Gęsikowskiego, ten przedłużył do swojego imiennika Rejmanowskiego, a ten z kolei świetnie dośrodkował na głowę Tomasza Wawrzyniaka. Najlepszy strzelec bialskiej Stali na wiosnę strzelił jednak minimalnie niecelnie. W odpowiedzi goście wyprowadzili kontrę, po której sam na sam z Rafałem Zielińskim znalazł się Dawid Hanzel. Bielski bramkarz wyszedł jednak z tego pojedynku zwycięsko. Przez kolejne pół godziny na boisku niewiele się działo. Bielszczanie prowadzili atak pozycyjny, ale goście nie pozwalali im zbliżyć się do własnej bramki. Kontry Przyszłości również nie miały większych szans, dlatego też do przerwy kibice zgromadzeni na stadionie miejskim nie zobaczyli bramek.
Druga połowa rozpoczęła się od strzału w okienko Łukasza Antczaka, ale bramkarz gości był na posterunku. Mecz toczył się w takim samym wolnym tempie, jak pierwsza część spotkania. BKS próbował atakować, a Przyszłość nastawiła się na kontrataki. Tyle tylko, że ani jedno, ani drugie nie wychodziło i w efekcie z boiska wiało nudą. Zmiany, których dokonali obaj trenerzy na niewiele się zdały, a mecz zakończył się wynikiem 0:0.







